Gorące tematy: Smoleńsk Akcja Windykacja Praca-porady Konkurs satyra Sklep Prasówka NE TV Nowy Ekran TV NE YT RSS
39 postów 892 komentarze

Ruch Autonomii Jednostki

RAJan - Prawy Wolnościowiec (czyt. paleolibertarianin, minarchista, etc.). RAJ - antysystemowa formacja przeciwników fiskalizmu i biurokracji, dążąca do pełnej autonomii jednostki od terroru państwowego (FRI - "Wolność, Prawość, Niepodległość").

Najczarniejszy scenariusz wyborczy? Zwycięstwo Jarka K.!

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Wbrew pozorom ta obawa nie wypełzła z PO-LiD’owej nory, tylko jest powszechnie rozpowszechniona w szeroko pojętym obozie prawicowym od przynajmniej 2007 roku (kiedy to PRz z LPRem za swoją pro-life’ową postawę narazili się PiSowym aborcjonistom).

 

Brutalna prawda jest bowiem taka, że żadna inna partia parlamentarna - na przestrzeni ostatnich pięciu lat - nie zwalczała wszelkimi dostępnymi środkami, tak cenzorskimi (w podległych sobie koncesjonowanych mediach, które za wzór wzięły sobie antyprawicową prezesurę Urbańskiego w TV”P”), jak i reżimowymi (nie bez kozery przestępstwa PKW są przez Kaczora biernie tolerowane, co by tylko elektorat prawicowy w Sejmie nie był przez nikogo reprezentowany), dosłownie jakichkolwiek formacji na prawo od okrągłostołowej szajki, jak właśnie lewacki PiSuar (sam JarKacz podczas zeszłorocznej kampanii prezydenckiej się publicznie przyznał, iż żaden z niego centrowiec, tylko pełną gębą socjalista, więc nie widzi najmniejszych nawet przeciwwskazań na koalicję z postkomuszym LSD).

Jak łatwo wywnioskować wszystko to jest czynione w oparciu o PiS-o-PO-LiD/PSLowa zmowę (nie trudno bowiem wysnuć, że ten czysto propagandowy spór na PO-PiS’dowej linii jest odgrywany tylko po to, co by od 20 lat wszystko w III RP pozostawało po staremu, albowiem tj. Kaczor nie istnieje bez Donalda, tak półTusk przedłuża tylko polityczny byt JarKacza, gdyż gdyby tylko któregoś z nich w tej „wirtualnej potyczce” zabrakło, oznaczałoby to zaraz kres ich obydwu), która po kompletnym zgraniu się Kwasownikowo-Paplakowej talii kart, teraz tylko uzupełni ją dla picu tą Kowalowo-Palikmiotową, co by partyjniactwo pozostało te same, a jedynie po raz kolejny z rzędu zmieniły się jedynie same szyldy skompromitowanego gangu.

Warto też zauważyć, iż ta wzmożona aktywność Kaczystowskiego klakiernictwa na portalach prawicowych nie jest przypadkowa w momencie, kiedy jakoś po POmyleńczych naganiaczach wszelki ślad kompletnie zaginął (nawet na stronach prokapitalistycznych wszędzie aż się roi od socjalistycznego Kaczolandu, który wskoczył w miejsce pseudoliberalnych POpaprańców, choć z wolnorynkowością stoi analogicznie na bakier, jak Ci, których obłudnie krytykuje).

Uważny obserwator stwierdzi, iż tego typu przegrupowanie sił w szeregach „bandy czworga” nie jest niczym nowym, lecz cyklicznym, jako że ma miejsce zawsze wtedy, kiedy jedne maski opadają i przychodzi zastępować je kolejnymi, co by karierowiczowskiej hipokryzji stało się zadość. Także nie dziwota, iż teraz na „solidarnego kapitalistę” będzie się zgrywał dwulicowy JarKacz, licząc iż zjedna mu to poparcie u tych, co wcześniej dali się zwieść na podobny pijar półTuskowi (oczywiście antywolnorynkowe wytyczne z lat 90’tych zostaną i tak niezmienne).

Reasumując, to im dłużej na polskiej scenie politycznej będzie dominował ten cały PO-PiS, to możemy być pewni, iż syndrom „Kaczora-Donalda” wcześniej, czy później uśmierci Polskę.

KOMENTARZE

  • Prawica ma dość "czerwonki" PiSowskiej.
    Na ostatnim sierpniowym głosowaniu też JarKacz dokonał celowej obstrukcji ustawy antyaborcyjnej, którą tylko propagandowo przez pół roku popierał.

    http://blog.marekjurek.pl/index.php/2011/09/01/sprawa-niewarta-skutecznosci/

    Same powtórki z antyprawicowej rozrywki na koncie hipokrytów z PiSuaru.

    http://blog.marekjurek.pl/index.php/2011/09/06/stracona-nadzieja-%E2%80%93-analiza-spoleczna/
  • "Uważny obserwator stwierdzi, "
    że piszesz na zamówienie sowieckiej agentury.
  • @eska
    W pełni popieram Twoją uwagę.

    Coś tak jaskrawo propagandowego i oddalonego od rzeczywistości już dawno nie czytałem.
  • @Vars i Eska
    Wiecie, po owocach ich poznacie.

    Wyznawcy VON Misesa, zakichani leberałowie i wszelkie inne żałosne typki przywracające parytet złota pod trzepakiem, - jedyne co zrobili to namerdali szczeniarni w głowach krwiożerczym leberalizmem-darwinizmem ekonomicznym, i udają, że można go oddzielić od obyczajowego. A tu ZONK! Światopogląd ustrojowy oparty o (tandetny) materializm jest nieodłącznie powiązany z leberalizmem obyczajów i relacji międzyludzkich. Z jednej strony szafuje tutaj antyaborcyjnością, a z drugiej promuje doktrynę jak żywo pochodzącą z tego samego post-oświeceniowego pnia co współczesny proaborcyjny socliberalizm. Nie ma to jak sekciarskie niesnaski.

    Niestety łapią się na tę pułapkę szczeniaki z sercami po prawej stronie, ale bez aparatu pojęciowego wystarczającego do oddzielenia gówna od robaków, pryszczaci wyznawcy JKM'a i tym podobni.
  • @klakiernicy PiSuarowi
    Zasadniczy problem jest właśnie w tym, że wbrew pustosłownym zawodzeniom najbardziej zarobaczone postmarksistowską „cywilizacją śmierci” są właśnie „owoce” PiS’dowego zaprzaństwa, które to nie tylko ujawniają swoją zdegenerowaną zgniliznę na fundamentalnej płaszczyźnie „ochrony życia poczętego” – gdzie namacalnie rozpoznaje się, kto opiera swoją etykę na konserwatywnej Prawicy, a kto czerpie ze zdemoralizowania libertyńskiej Lewicy – ale również demaskują się na pozostałych polach (w targowickim duchu sprzedając niepodległość Polski za proniemiecki Traktat Lesboński, sprowadzający Nasz nadwiślański kraj do roli kolejnego landu Berlina; czy też zamordystycznie odbierając Polakom resztki obywatelskich praw przez otwarcie wrogi stosunek ustawodawczy do Wolności Słowa), jako typowe V-kolumnowe bękarty Syjonistycznej Michnikowszczyzny.
    Także mojemu konserwatywnemu libertarianizmowi zarówno na tradycjonalnie obyczajowym poziomie, jak też wolnościowo gospodarczym, nic takie nihilistyczne i antywolnorynkowe błazny od tow. JarKacza zarzucić z prawicowego punktu widzenia nie mogą, albowiem sami reprezentujecie pryzmat znamienny wyłącznie dla pseudopatriotycznych i quasi-liberalnych (czyt. „od pasa w dół”) Bolszewików, którzy z Nauczaniem Chrystusowym (gdzie „nie zabijaj” i „nie kradnij” wprost odnosiły się do postawy antyaborcyjnej i antysocjalistycznej) od zawsze stali ostro na bakier.
  • PRECZ z hipokryzją prolewackiego Kaczyzmu!
    http://adam.pietrasiewicz.nowyekran.pl/post/27257,oswiadczenie-sws-ws-dostepu-do-informacji-publicznej

    Komentarz Rebeliantki o tej zakłamanej do szpiku kości "czerwonej" hołocie z PiSuaru mówi wszystko.

    Natomiast co się tyczy tow. Mikke (który nie jest żadnym "austriakiem", a co najwyżej ordoliberałem, więc mi z nim nie po drodze, jako zwolennikowi stricte wolnorynkowej ekonomii Misesa), to ten najwidoczniej do białej gorączki doprowadził tutejsze sponsorowane trolle z szatańskiego Kaczolandu poniższą patriotyczną (sic! - przy tych eurokołchozkich federalistach nawet ten SDek wypada pod niepodległościowym kątem o niebo korzystniej) wypowiedzią.

    http://www.wprost.pl/ar/261370/Korwin-Mikke-PiS-jest-partia-oszustow/
  • @minarchista
    Wypierdkiem jest VON Mises, zakompleksiony austryjacki żydek, który sobie VON dokupił coby go ludzie bardziej poważali. Korwin to ta sama, tylk bardziej pajacowata bajka. Oświeceniowi -izmiści uważający się za konserwatystów. Obśmiałbym się, gdyby nie fakt, że żal dupę ściska.

    Ja nie jestem zwolennikiem żadnej ekonomii, bo to tylko narzędzie. A różnica pomiedzy wszelakiej maści wolnorynkowcami, minarchistami (excusez le mot), korwinistami i innymi wyznawcami leberalnego materializmu a JK jest prosta: nieudolnie, bo nieudolnie, ale jednak coś w tym kraju zrobił. Można się nie zgadzać, uważać, że złe, żydowskie, zdrajcze, itp. bla, bla, bla, ale on coś osiągnął i zrobił, i poprawa w Polsce byla widoczna, a cała kanapowa brać wolnorynkowa, jak gadała, tak gada.

    Nie kocham gorącą miłością JK i PiS, uważam, że w wielu sprawach dali ciała, np. ws. glosowania 127, ale i tak są o niebo bardziej wiarygodni niż anarminar-HGW-leberaliści spod znaku VON Misesa.
  • @mustrum
    Mnie faszystowski rasizm jakoś nie uwiódł na tyle, abym innym umniejszał przez jego narodowe korzenie: to, że ktoś jest żydowskiego, czy polskiego pochodzenia nie czyni z niego momentalnie przyzwoitego, czy też niegodziwego człowieka, także mam o wiele większych szacunek do wolnorynkowego Misesa, a niżeli socjalistycznego JarKacza, albowiem kiedy praca naukowa tego pierwszego była z pożytkiem dla wszystkich gospodarek świata, to pasożytniczy interwencjonizm tego drugiego opiera się tylko i wyłącznie na etatystycznym złodziejstwie (czyt. mieszkańcy misesowskich „państw minimum” żyją w obopólnym dobrobycie, kiedy niewolnicy kaczystowskich „państw opiekuńczych” wegetują w zdecydowanej swej większości w uwłaczającym ubóstwie).
    Co zaś się tyczy Twojej typowo karierowiczowskiej bezideowości (która z ekonomicznej ignorancyjności wręcz słynie, szczycąc się kretyńsko swoim analfabetyzmem gospodarczym), to zapewne trudno Ci będzie to zrozumieć, ale np. taki naród chilijski znacznie więcej zawdzięcza „szkole chicagowskiej” Friedmana, a niżeli socjalizmowi swojego rodaka Allende.
    Także jedyne co zawdzięczamy Kaczystom, to zamordyzm na szeroko zakrojoną skalę (i to nie tylko w dziedzinie gospodarowania, ale również obywatelskim), kiedy zwolennikom Misesa godne życie za sprawą wolnorynkowości, jak też obrony praw wolnego społeczeństwa przed reżimem państwowym (Korwiniści nawiasem mówiąc są wrodzy minarchizmowi, gdyż ze swoim dyktatorstwem mają znacznie bliżej do JarKaczowej tyranii, a niżeli do przykładnie pro obywatelskich „Austriaków”).
  • @minarchista
    I tutaj szydło z worka itp.

    Bo jedyny, JEDYNY powód dlaczego Freidmanowska ekonomika zadziałała w Chile, że w ogóle miała szansę zadziałać, to to, że śp. Augusto Pinochet wprowadzil ostry zamordyzm, zrobil porządek, z helikopterów zrzucając komuchów pęczkami w ocean i tym podobne sprawy. Zachował się tam jak (na większą skalę) Piłsudski w maju.

    Sam Friedman przyznał, że jego monetaryzm nie może działać, jeżeli państwo w kórym jest wprowadzany nie jest państwem sprawiedliwym.

    ERGO, najpierw ostre porządki, dopiero potem Friedmanowski monetaryzm. A Wy, drodzy minarchiści (La illacha Lach Mises, Minarchista rasul Mises) zawsze od d... strony.
  • @mustrum
    I powtóżę jeszcze raz: ekonomia jest tylko (i aż) narzędziem. Nie jest ten sam rodzaj ustroju ekonomicznego najlepszym rozwiązaniem do każdej sytuacji i panaceum na wszystkie bolączki, tak jak wszystkiego się nie naprawi młotkiem.

    Jeżeli ktoś uważa, że wszystkie dziedziny państwowości - a nawet niech bedzie, tylko ekonomii - podlegać powinny uwolnorynkowieniu to jest to po prostu kolejna dywagacja pod trzepakiem o przewadze świąt Bożego Narodzenia nad świętami Wielkiej Nocy. Dziecinada tout court.

    N.G. Davila, ktorego uważam za najwybitniejszego Katolickiego filozofa XX wieku, stwierdził, że w porównaniu do złożoności świata, wszelkie marksistowskie uproszczenia ujmują swoją naiwnością. VON Mizesizm robi dokładnie to samo, tylko w trochę innych kategoriach.
  • Good bye! To nie mój poziom...
    Brak logicznego myślenia z rynsztokowym doborem określeń osób inaczej widzących sprawy niż oświeceni, inwektywy, etc. skłaniają mnie do zaniechania dalszej dyskusji. Pogadajcie sobie sami.
  • @mustrum
    Ty rzeczywiście jesteś jakoś intelektualnie upośledzony, skoro kompletnie nie dostrzegasz, iż tj. Friedman trzymał się możliwie jak najdalej od interwencjonizmu państwowego (reformy antysocjalistyczne za czasów Pinocheta się tylko dlatego powiodły, że ten w odróżnieniu od Kaczystów nie zezwolił swojej administracji „sterować nią ręcznie”), tak też tym bardziej Mises stanowczo odradzał wtrącanie się państwa w gospodarkę wolnorynkową, której wszelka biurokracja jedynie swoimi kryzysogennymi regulacjami szkodziła (Hongkong i Singapur tylko dlatego widnieją na szczytach rankingów gospodarczych, bo nauki „austriackie” nie traktują po macoszemu).
    Tak jak wszystkie prawa przyrody są stałe i niezmienne w całym kosmosie, tak też dotyczy to praw ekonomii na Naszym globie i to pod każdą dosłownie szerokością geograficzną (Ty po prostu bladego pojęcia nie masz o „szkole austriackiej”, dlatego tak nieudolnie starasz się ją swoje antyspołecznie socjalistyczne dyrdymały usprawiedliwiać, byle tylko nie daj Boże nie wykorzenić ich z Polski).
  • @Vars
    Żeby móc na jakikolwiek temat dyskutować, trzeba dysponować chociaż minimum podstawowej wiedzy w danej problematyce, a że pospolite Kaczystowskie klakiernictwo raczej bystrością umysłu nie grzeszy, stąd też trudno się dziwić, iż rzeczowego dialogu wystrzega się jak ognia, skoro jakakolwiek merytoryczność leży daleko poza jej percepcją (dlatego w tym wątku nie zabłyśniesz).
  • @minarchista
    "Ty rzeczywiście jesteś jakoś intelektualnie upośledzony, skoro kompletnie nie dostrzegasz, iż tj. Friedman trzymał się możliwie jak najdalej od interwencjonizmu państwowego"

    A czy ja to powiedziałem, że temu słomianemu chochołowi skopujesz dupsko?

    Nie. Ja powiedziałem najpierw porządek, a potem Friedman. I sam Friedman to potwierdził. Tylko, i aż tyle. I to jest jedyny sposób by z sukcesem wprowadzić chicago'wskie reformy.

    Co do upośledzenia umysłowego, to jednym z jego częstych znamion jest postrzeganie wszelkich realiów za pomocą jednego, konkretnego, zazwyczaj punktowego i ograniczonego klucza do świata. Hmm...
  • @minarchista
    Twoja błyskotliwość, intelekt i ogólny poziom wypowiedzi wprost powala.

    Circ, powiedz mu dosadniej co o takich myślisz. :-)
  • mądre słowa...
    ... jeśli chodzi o artykuł, ale czy "pseudoprawiczka" potrafi je zrozumieć i zaakceptować przyjąć?
  • @mustrum
    Bynajmniej... jedyne co tutaj od samego początku bredzisz to to, że sam interwencjonistyczny (sic! - gdyż właśnie dlatego Mises z Friedmanem Ci nie leżą, skoro "ręczne sterowanie" gospodarką zasadnie krytykują) zamordyzm Kaczystowski jest kluczem do wszelkiego sukcesu (pomimo, iż ten jest na wskroś etatystyczny i nie ma żadnych punktów wspólnych z antysocjalistycznymi rządami Pinocheta).
  • @Vars
    Twoja denność jest bezdenna :)
  • @michalica
    Jak widać te Kaczystowskie płaszczaki trzeciego wymiaru nie obejmują swoim "ptasim" móżdżkiem.
  • @RAJan
    Nic takiego nie powiedziałem, a obydwaj Pan i Pański kolega po poglądach Minarchista walicie w tego samego słomianego chochoła aż wióry lecą.

    Nigdy nie powiedziałem, że kluczem do wszystkiego jest "Kaczystowski zamordyzm" (czymkolwiek by on nie był, toż to przecież dosłowny cytat z czołówek Aborczej i z ust "polskich" celebrytów), tak jak kluczem do wszystkiego nie jest wolnorynkowość. Stwierdziłem i nadal twierdzę, że VON Misesowskie czy Friedmanowskie modele ekonomiczne (a tylko tym są, matematyczno-socjologicznymi modelami lepiej lub gorzej odzwierciedlającymi fakty) NIE są panaceum na wszystkie bolączki świata, NIE są narzędziem ekonomicznym odpowiednim do naprawy wszystkich sytuacji i NIE są ustrojem, który można wprowadzić "across the board" jak mawiają lengłydżojęzyczni. Mają one jednak swoje zastosowania, i nigdzie nie powiedziałem, że jestem ich całkowitym wrogiem. Po prostu nie jestem ich zwolennikiem, ani tym bardziej wyznawcą lub fetyszystą/onanistą. Są to narzędzia (ekonomiczne) nadające się w niektórych sytuacjach i rozwiązaniach, a w innych nie.

    Zdecydowanie nie podoba mi się uznawanie jako magicznego leku na raka, AIDS i koklusz, (Ba! ślepa wiara) XIX-wiecznych recept na wzbogacanie się społeczeństwa napisanych przez człowieka, który urodził się w bogatym domu, pracował w wieży z kości słoniowej i generalnie nigdy w życiu nie musiał po nic kiwnąć palcem. A już szczególnie, że miał on dokładnie taki sam rodowód społeczny co Karol Marx (niemieckojęzyczny Żyd negujący swój Judaizm) i tę samą post-oświeceniową skazę myślenia.

    Żeby było jasne (bo słomiany chochoł mi zrelacjonował, że go bardzo boli i chce byście Panowie już przestali), Keynes i jego interwencjonizm też mi zwisają i powiewają, i też uważam jego całościową doktrynę ekonomiczną za naiwne uproszczenie.

    Ad rem. Żeby mógł zadziałać ustrój Misesofriedmanistyczny MUSI zostać zaprowadzony sprawiedliwy porządek, co wobec realiów tego świata zazwyczaj (zawsze?) oznacza rozwiązanie siłowe, vulgo totalitarne. Działania dozwolone w obowiązującym systemie ex definitio nie mogą być antysystemowe, czyli (tak by nawet wyznawcy kultu niewidzialnej ręki zrozumieli), najpierw rozpierducha, potem budowa.

    Pod koniec swojego życia sam Milton Friedman expressis verbis stwierdził, że żeby zaczął dzialać jego ustrój monetarny to obowiązujący system prawny MUSI być sprawiedliwy i silny. Ja tę wypowiedź pamiętam z wywiadu z nim zamieszczonego w RZ w krótce po jego śmierci, ale rozumiem, że stwierdził on to wcześniej.

    I dlatego w Chile porządek, który tak drastycznie i skutecznie wprowadził śp. Gen. A. Pinochet, stworzył sytuację w której Freidmanizm miał szansę zadziałać. A ja w oparciu o tę wiedzę jak i całkiem niezły pogląd na historię i ludzkie zachowania, twierdzę, że bez tego właśnie uwarunkowania Friedmanizm/VON Misesizm i kolejne jego iteracje i odmiany NIE MOGĄ poprawnie funkcjonować, i będą ewoluowały w kierunku kapitało-oligarchii czyli de facto ku obecnemu status quo. Status quo, w ktorym nieliczna grupka cwaniaków posiadająca kapitał, specsłużby i bandę uzbrojonych troglodytów traktować będzie resztę społeczeństwa jak dojne i/lub rzeźne krowy.

    Tak się będzie działo, ponieważ taka jest natura ludzka i bez silnego ustroju państwa wszelkie wolnorynkowości, minarchizmy i inne leberalne dogmaty nie uchronią przeciętnego Kowalskiego od silniejszych, a ci drudzy zrobią wszystko by ów Kowalski się nie wybił ponad stan.
  • @RAJan
    Za taką grafikę i sugerowanie równości z komunistami ludobójczymi należy ci się ban z NE na zawsze. Wypieprzaj stąd, bo są granice tolerancji. Zbanujcie gada przynajmniej do 9 października i koniec. Moim zdaniem jesteś raczej z PO, z klimatów właśnie okolic Balcerowicza itp i maskujesz się na też koszernego Misesa. To ci co twierdzą iż długu nie da się spłacić i jesteśmy skazani po wieczność na płacenie coraz większej lichwy?

    http://m.nowyekran.pl/08d898c4f2b55a36438aa591b2cb806d,13,0.jpg

    To nie jest propagowanie wolnego rynku, to jest po prostu świństwo zwłaszcza w kontekście Zamachu Smoleńskiego i faktu iż rządzi PO z PSL. Na nich trzeba najeżdżać. Za takie coś musi być ban, albo NE zejdzie na psy! Są jakieś granice łamania norm przyzwoitości.
  • @Marek Kajdas
    Panie Marku, ja bym tam nie banował: po owocach. Się chłopcy ładnie tuż przed 09.10 ujwniają. Swoisty who-is-who neokomuny.
  • @mustrum
    Po pierwsze ja jestem pro-life'owcem w przeciwieństwie do aborcjonistów JarKacza, więc już choćby z tego prozaicznego faktu nic mnie nie łączy z michnikoidalną "cywilizacją śmierci", którą w ostatnich swoich głosowaniach jednoznacznie tylko promują załgani do szpiku kości Kaczyści (tak przy okazji, to nigdzie nie odnajdzie Pan ani jednej mojej wypowiedzi współgrającej z Gazownią Wybiórczą, gdyż w odróżnieniu od PiSuarowców z "bandy czworga" ja jako wolnorynkowiec jestem z natury rzeczy dla nich wszystkich wrogiem, skoro każdy z nich jest antyspołecznym socjalistom pełną gębą - na tym złodziejsko-podatkożernym polu wprost panuje między Nimi pełna zgodność i dlatego też Jarek K. z półTuskiem wspólnie dbają o to, aby prawdziwej Prawicy do Sejmu nie dopuścić, gdyż jej antysocjalizm tę całą spuściznę Michnika zaraz by podważył).

    Po drugie każdy Pański kolejny post jest wyłącznie kolejnym stekiem a la Lepperowych bzdur o tzw. "trzeciej drodze", czyli mitycznym połączeniu dobroczynnej wolności gospodarczej z szatańskim socjalizmem państwowym, pomimo że takie keynesowskie rozwiązanie w Europie Zachodniej kompletnie się nie sprawdziło, gdyż w jego wyniku interwencjonizm państwowy cały czas ograniczał wolną przedsiębiorczość, byle tylko etatyzm biurokratyczny miał się dobrze (kosztem oczywiście samych obywateli, na których korupcyjno-aferalni urzędnicy państwowi coraz tylko bardziej żerowali). Dlatego też określiłem Pana mianem pospolitego "Kaczystowskiego zamordysty", albowiem Ci nie mają absolutnie żadnego pojęcia o błogosławieństwie wolnego rynku, który po marksistowsku utożsamiają wyłącznie z "dzikim kapitalizmem" (dla Panu podobnych analfabetów ekonomicznych więcej znaczy propaganda komunistyczna z lat PRLowskich, a niżeli brutalna rzeczywistość, wedle której wszystkie prokapitalistyczne gospodarki cały czas się prężnie rozwijają z obopólnym pożytkiem dla swoich mieszkańcow, kiedy te oparte na socjalistycznym upaństwowieniu zmierzają wspólną drogą do bankructwa, a ich obywatele już sobie z kolejnymi regulacjami rządowymi i fiskusem już rady nie dają).

    Po trzecie w końcu, to że jest Pan totalnym ignorantem z kwestii wolnego handlu widać jak na dłoni, skoro powołuje się Pan wprost na przeteoretyzowaną "walkę klas" z "Manifestu komunistycznego" Marksa, według którego ocenia Pan niedorzecznie dorobek naukowy "szkoły austriackiej", który został potwierdzony w praktycznym zastosowaniu (nawiasem mówiąc "Manifest libertariański" Rothbarda jest przez socjalistów wszelkiej maści wyszydzany od "utopijności" i to tylko dlatego, że oparty jest na twardych realiach, a nie na jakiś postkomuszych fanaberiach rozbiurokratyzowanego "państwa opiekuńczego", którego znacjonalizowana gospodarka z wszędobylskim interwencjonizmem podatkowym została przez samą historię demaskacyjnie wyśmiana).

    Po czwarte z kolei, największy porządek panuje nie w sztucznych środowiskach wygenerowanych przez człowieka, tylko właśnie na łonie dzikiej przyrody, która sama najlepiej potrafi zadbać o harmonijny rozwój. Analogicznie rzecz ma się w przypadku gospodarki, której nie sposób "ręcznie sterować" bez jednoczesnego wywoływania symptomatycznych kryzysów na jej tle, o czym co jakiś czas przekonują się rynki, na których interwencjonizm państwowy stara się swoimi regulacjami ich normalny rozwój zaburzać. Niestety etatystyczni socjaliści tacy jak Pan nie chcą tego przyznać z bardzo prostego faktu, albowiem odcinając państwo od gospodarki ich korupcjogenno-mafijna działalność straciłaby momentalnie rację bytu na styku z biznesem korporacyjnym (całe bowiem protekcjonistyczne ustawodastwo nie służy bynajmniej drobnym i średnim przedsiębiorcom, ani tym bardziej samym konsumentom, tylko jest przez socjalistyczny reżim wprowadzane na rzecz umacniania oligarchicznych monopoli, dla których wszelka wolnorynkowa konkurencja byłaby największym zagrożeniem).

    Po piąte, to ja jestem zwolennikiem nie "szkoły chicagowskiej", lecz "austiackiej" ekonomii, gdyż Mises w odróżnieniu od Friedmana szczelniej odgrodził się od negatywnych wpływów interwencjonistycznych, które pozostawione choćby tylko w mocno okrojonej postaci będą z natury swej dążyć do coraz większego wpływu na gospodarkę, aby w konsekwencji doprowadzić ją do upadku (Milton po prostu z czasem dał się państwowym wpływom omotać, kiedy z kolei Mises aż do samego końca zachował swoją nieprzekupną twarz i za to go dodatkowo cenię).

    Po szóste obecne status quo nie narodziło się z kapitalizmu, tylko socjalizmu, który zwyczajnie kryminogennie uwłaszczył się na cudzym.
    Nie bez przyczyny cały obecny establishment lobbuje w poszczególnych rządach "państw opiekuńczych" przeciwko prokapitalistycznemu wolnemu rynkowi, gdyż konkurencyjna presja z jego strony byłaby nie do zniesienia dla ich oligarchicznych korporacji, które bez protekcjonistycznej ochrony ze strony państwa nie byliby w stanie narzucać swoich monopolowych reguł gry mniejszym podmiotom gospodarczym.

    I na zakończenie po siódme, to "natura ludzka" wcale nie potrzebuje nad sobą żadnego bata państwowego, gdyż znacznie lepiej funkcjonuje w środowisku pełnej dobrowolności (tzn. kiedy każdy Kowalski może np. handlować czym mu się tylko zamarzy, nie będąc w jakikolwiek sposób z tego tytułu gnębiony przez podatkowo-koncesyjny terror urzędniczy, który w założeniu ma tylko utrudniać życie uczciwym ludziom, co by tylko nieliczni uprzywilejowani mogli zachować swoje status quo), a niżeli reżimowego przymusu (na ten przykład socjalistyczne ubezpieczenia społeczne ograbiają tylko przyszłych emerytów z ich ciężko zarobionych owoców pracy, gdyż gdyby ZUS co miesiąc ich nie okradał - dając dopiero po 65 roku życia nędzną jałmużnę - to sami na własnych wysokooprocentowanych kontach bankowych mogliby na starość sobie odłożyć przynajmniej kilkanaście razy więcej z tego, co później im się jeszcze z wielką łaską wypłaca - z tego jasno wynika, iż zaledwie kilka procent jest Nam zwracanych, kiedy ponad 90% jest czystym bezzwrotnym podatkiem administracji państwowej, która jest "opiekuńcza" tylko dla siebie samej).

    Reasumując NeoKomunę, to Ty Kaczystowski sekciarzu widzisz zawsze we własnym odbiciu w monitorze, gdyż jakościowo niczym się nie różnisz od reszty socjalistów z "bandy czworga", jako że Twój pseudopatriotyzm jest taką samą ściemą, jak pseudoliberalizm POpaprańców (prof. Rybiński nie bez kozery określił program gospodarczy PiSuaru, jako stek socjalistycznych bzdur, które kompletnie nie przystają do realnych prawideł rządzących ekonomią).
  • @Marek Kajdas
    Marks i Engels przecież nikogo nie mordowali, a że Lenin z Kaczorem są w nich ślepo socjalistycznie zapatrzeni, stąd też w pełni zasadnie razem widnieją na owej fotografii. Także bana to możesz dać sobie Kaczystowski ćwoku, skoro "wolność słowa" z wiadomych względów, Ci jak widać cholernie ciąży (z tych też demaskacyjnych pobudek PiSuary w Sejmie jak tylko mogą dążą do przywrócenia w RP ustawowej cenzury rodem z PRLu).

    Pod nickiem "minarchisty" (znajdź oszczerco choć jeden mój komentarz w którym nie wieszałem psów na POmyleńcach, czy też innych Michnikowscach, zanim partyjniacki błaźnie zaczniesz na innych rzucach bezpodstawne kalumnie) dałem się na tym portalu poznać, jako antysystemowy przeciwnik całej "bandy czworga", a nie w przeciwieństwie do Ciebie tylko jednej z jego frakcji (te kompletnie bezkolizyjne transfery kadrowe dokonywane pomiędzy całym PiS-o-PO-LiD/PSLem dobitnie świadczą o tym, że bezideowych Kaczystów kompletnie nic nie dzieli od równie karierowiczowskich POrypańców, jak tylko sam szyld partyjny).

    Co zaś się tyczy Instytutu Misesa i Ruchu WiP, to wszelkie różnice KASE'owskich przedstawicieli z kol. Urbasiem na płaszczyźnie "długi publicznego" już wyjaśniłem na jego tutejszym autorskim blogu, a że pomimo tego dalej w tym temacie bezzasadnie jątrzysz, to dobitnie dowodzi tego, iż jesteś typowym ignoranckim trollem, po których wszelka kontrargumentacja spływa jak po pospolitej Kaczce.

    Co zaś się tyczy typowych tematów zastępczych tj. "zamach Smoleński", czy też "PiS, albo PO-LiD/PSL", to w świetle obecnych znacznie poważniejszych kryzysów gospodarczych w Polsce, jak też w pełni zgodnego współgrania Jarka K. z półTuskiem & spółką w imieniu totalnej zmowy milczenia w stosunku do przestępczej działalności PKW, to te Twoje "spieprzaj dziadu" winno się w pierwszej kolejności na NE odnosić właśnie do takich obłudników jak Ty sam, gdyż ta Wasza pseudoopozycyjność do Donalda i Paplaka niczym się nie różni od tej, jaką równie fikcyjnie przedstawia teraz szuler Balcerowicz (tzn. dla samych pozorów zachowania jakiś tam tylko różnic czyni się wszystko, byle tylko w układzie okrągłostołowym była medialnie propagaowana dla samej ściemy tzw. opozycja dyspozycyjna względem rządzącej kliki).
  • @RAJan
    //Po czwarte z kolei, największy porządek panuje nie w sztucznych środowiskach wygenerowanych przez człowieka, tylko właśnie na łonie dzikiej przyrody, która sama najlepiej potrafi zadbać o harmonijny rozwój//
    -- Czy widział Pan kiedykolwiek polowanie psowatych na przeżuwacze (dajmy na to wilki atakujące owcę), broniącego się żuka z rodziny Carabidae czy "flotę" rekinów obgryzającą wieloryba? Raczej nie, bo gdyby Pan to widział, to by Pan takich pierdół nie wypisywał.

    //Po trzecie w końcu, to że jest Pan totalnym ignorantem z kwestii wolnego handlu widać jak na dłoni, skoro powołuje się Pan wprost na przeteoretyzowaną "walkę klas" z "Manifestu komunistycznego" Marksa//
    -- Słomiany chochoł błaga by go Pan przestał okładać, bo bardzo go boli. Przy okazji pyta się dlaczego go Pan tak nienawidzi, że go Pan tak bije.

    //Nie bez przyczyny cały obecny establishment lobbuje w poszczególnych rządach "państw opiekuńczych" przeciwko prokapitalistycznemu wolnemu rynkowi, gdyż konkurencyjna presja z jego strony byłaby nie do zniesienia dla ich oligarchicznych korporacji, które bez protekcjonistycznej ochrony ze strony państwa nie byliby w stanie narzucać swoich monopolowych reguł gry mniejszym podmiotom gospodarczym.//
    -- Jako offtop: skoro pisze Pan o "prokapitalistycznym" wolnym rynku, to czy istnieje "antykapitalistyczny" wolny rynek?
    -- A tak między nami, to kto zapobiegnie tworzeniu się oligarchii i monopoli w Pana wymarzonym wolnym rynku?
    Musiałby Pan stworzyć ekonomiczną tabula rasa (nie bardzo widzę jak bez militarnej interwencji, masowych egzekucji i jeszcze masowszych uwięzień i deportacji można to zrobić, ale załóżmy, że się da), i musiałby stworzyć sytuację, w której każdy działa w jakimś biznesie, albo jako przedsiębiorca albo jako pracownik. A jeżeli jest tylko kilka firm, albo zaledwie jedna o danej działalności na danym terytorium, to czyż to nie jest naturalny oligo- lub monopol? I mając kompletną deregulację, kto zapobiegnie zmowom cenowym i wymuszaniu u konsumenta?

    //Po piąte, to ja jestem zwolennikiem...//
    -- Pana wywód jest prostym sekciarstwem w obrębie jednego fetyszu, i niczym więcej; argumentem czy bardziej podniecające jest bicie batem lateksowym czy skórzanym.

    //tzn. kiedy każdy Kowalski może np. handlować czym mu się tylko zamarzy, nie będąc w jakikolwiek sposób z tego tytułu gnębiony przez podatkowo-koncesyjny terror urzędniczy, który w założeniu ma tylko utrudniać życie uczciwym ludziom, co by tylko nieliczni uprzywilejowani mogli zachować swoje status quo//
    -- Tak, ale tylko do momentu kiedy Malinowski (który posiada więcej pieniędzy) nie zacznie robić Kowalskiemu koło piórka, wprowadzać dumpingowe ceny na produkty by wysiudać Kowalskiego z rynku i przy okazji zgadać się z Jóźwiakiem jak podzielić tort między ich dwóch. Mamy sytuację kompletnej deregulacji - kto panom M i J zabroni? I kto zabroni zagranicznemu potentatowi Dupnicowi zrobić to samo wszystkim trzem, a potem wprowadzeniem własnych zasad monopolistycznych? I czy jeżeli Pan sprowadzi Dupnica do porządku, to czy nadal jest to wolny rynek?

    //Po drugie każdy Pański kolejny post jest wyłącznie kolejnym stekiem a la Lepperowych bzdur o tzw. "trzeciej drodze",//
    -- Trzecią drogę proponuje KW-NE, Carcajou, Tomasz Urbaś, Mariovan et tutti quanti. Oni też są Lepperowymi bajdurzcami? Ja sam nie jestem trzeciodrogowcem, ja nic nie proponuję. Mnie po prostu na zmianę rozśmiesza i zasmuca do łez wiara w magiczne rozwiązania.

    //czyli mitycznym połączeniu dobroczynnej wolności gospodarczej z szatańskim socjalizmem państwowym, pomimo że takie keynesowskie rozwiązanie w Europie Zachodniej kompletnie się nie sprawdziło, gdyż w jego wyniku interwencjonizm państwowy cały czas ograniczał wolną przedsiębiorczość, byle tylko etatyzm biurokratyczny miał się dobrze//
    -- Nigdzie niczego takiego nie napisałem (słomiany chochoł mówi "Ała! Znów biją!"). Napisałem, że uwolnorynkowienie jest odpowiednie dla niektórych dziedzin, a dla innych nie. Chce Pan koślawić wypowiedzi rozmówców? OK, ale ani chwały ani racji Pana wywodom to nie przysparza.

    //I na zakończenie po siódme, to "natura ludzka" wcale nie potrzebuje nad sobą żadnego bata państwowego, gdyż znacznie lepiej funkcjonuje w środowisku pełnej dobrowolności//
    -- Najlepiej było to widoczne w komunach anarchistycznych z czasów Bakunina i z lat '60. Świetnie im się pełna dobrowolność przyczyniła. PRAWDZIWĄ naturą (nie tylko) ludzką jest jak najwięcej dla siebie i własnego potomstwa, a reszta niech idzie się walić. Biologia regina mundi, i ktoś kto tego nie rozumie nie powinien się brać za jakąkolwiek politykę.

    //Dlatego też określiłem Pana mianem pospolitego "Kaczystowskiego zamordysty", albowiem Ci nie mają absolutnie żadnego pojęcia o błogosławieństwie wolnego rynku, który po marksistowsku utożsamiają wyłącznie z "dzikim kapitalizmem"//
    -- No i trafiłeś Pan kulą w płot. Zwolennikiem silnego państwa rzeczywiście jestem, bo tylko takie ma szansę przetrwać. "Błogosławieństw wolnego rynku" miałem wiele szans doświadczyć na własnej skórze, zarówno w Polsce jak i za gramanicą. I Pana teoretyzowanie i fetyszyzm VON Misesa nie zmienią mojego bezpośrednio zdobytego doświadczenia: what's good for the goose, is not necessarily good for the gander.

    //Po szóste obecne status quo nie narodziło się z kapitalizmu, tylko socjalizmu, który zwyczajnie kryminogennie uwłaszczył się na cudzym.//
    -- Jeden i drugi się bezprawnie uwłaszczyły na średniowiecznym ordo mundi naturalis, i mniej więcej w tym samym czasie.
  • @mustrum
    Jakoś przez całe tysiąclecia dzikie zwierzęta sobie większej krzywdy nie wyrządziły, a dopiero na przestrzeni ostatnich stuleci całe ich gatunki zaczęły masowo ginąć, gdy tylko ludzie zaczęli na chama ingerować w ich naturalne systemy ze swoimi niszczycielskimi regulacjami.

    Co do wolnorynkowości, która może istnieć tylko w prokapitalistycznym społeczeństwie (dlatego też ten fakt dosadniej wcześniej podkreśliłem, aby nie starał się Pan zaraz bajdurzyć o jakieś swojej "społecznej gospodarce rynkowej", która ma się tak do wolnego handlu, jak socjalliberalizm do klasycznego liberalizmu), to ta nie wymaga absolutnie żadnych mitycznych instytucji "antymonopolowych" (co też zostało już jednoznacznie wyjaśnione w premierowym moim wątku tutaj), gdyż dopiero pod ich interwencjonistycznym wpływem tworzą się wszelkiego typu korporacyjne oligarchie (na prawdziwie wolnym rynku już przez samo to, iż każdy z każdym konkuruje na równych prawach - czyt. żadne regulacje prawne nie dyskryminują jednych na rzecz drugich - sam korporacjonizm traci rację bytu, gdyż w takich warunkach żaden monopol nie jest się w stanie uchować, będąc nieustannie podkopywanym przez innowacyjne rozwiązania mniejszej konkurencji).
    Pan najwidoczniej faktycznie mentalnie ciągle żyje w PRLu, gdzie to państwo regulowało wysokość cen i wielkość danej produkcji, dlatego też nie mieści się Panu w głowie, że to sam popyt może kształtować odpowiednią podaż, zaś same zapotrzebowanie na dane dobro konsumpcyjne momentalnie wygeneruje konkurujących ze sobą usługodawców z pożytkiem dla samego klienta (gdy tylko jakiś monopol państwowy zostaje sprywatyzowany i państwo przestaje samo ingerować w daną gałąź gospodarki, to automatycznie pojawiają się tam zaraz nowi przedsiębiorcy, dzięki którym ceny spadają, zaś produkty są dostarczane w coraz korzystniejszej dla odbiorców jakości).
    Także te Pańskie "zmowy cenowe", czy "wymuszenia" powstają tylko tam, gdzie państwo celowo tłamsi wszelką konkurencję, byle tylko zapewnić lobbystom (łapówkarsko opłacających rząd "opiekuńczy") pełny monopol w danej dziedzinie, zaś innych - niekorzystnymi warunkami regulacyjnymi - zniechęcić do jakichkolwiek inwestycji na tym polu (klient bowiem, kiedy ma tylko wolny wybór, to idzie tam, gdzie bardziej mu się opłaca, także każda firma będzie się starała go do siebie przyciągnąć niższą ceną oraz lepszą jakością od konkurencji i stąd wszelkie zmowy, czy terror nie wchodzą w rachubę, gdyż to zraziłoby do nich tylko samych konsumentów - więcej logiki życzę).

    Niestety Pan wzorem Marksistów wprost ubóstwia gospodarkę centralnie sterowaną, stąd też będzie z samego założenia do znudzenia "odwracał kota ogonem", byle tylko nie daj Boże uniknąć deregulacji rynku, a trzymać się zębami i nogami interwencjonistycznego protekcjonizmu, dzięki tylko któremu na konsumentach można biurokratycznie pasożytować.

    Wbrew temu co złodziejscy socjaliści tacy jak Pan bajdurzą, to każdy Polak bez wyjątku chciałby żyć w typowym Raju Podatkowym (byle tylko nie płacić żadnych przymusowych haraczów terrorowi państwowemu), gdyż już teraz woli po stokroć zaopatrywać się na obszarach bezcłowych/bezakcyzowych (gdzie produkty ma o wiele tańsze) i pracować w tzw. specjalnych strefach ekonomicznych (w których zarobki są znacznie wyższe, dzięki odpodatkowaniu pracy), a niżeli dawać się w ponad 85% okradać w daninach jawnych i ukrytych przez reżimowego Fiskusa, przez którego tylko klepie biedę.

    Co do tej Pańskiej "trzeciej drogi", to jej bynajmniej nie proponuje ani KWW OLW NE (gdyż Ci - jak sama nazwa wskazuje - są jedynie Obywatelską Listą Wyborczą, w skład której wchodzą ludzie o przeróżnych poglądach i dlatego można tam znaleźć nie tylko ubóstwianych przez Pana socjalistów, ale także znienawidzonych w Pańskiej pokracznej opinii prokapitalistów), ani tym bardziej Ruch WiP (w którego imieniu przecież Pan Urbaś wszedł w koalicję przedwyborczą z jednoznacznie antysocjalistycznym UPRem), który jeśli już to pewnie skłania się w kierunku ordoliberalizmu, tj. zresztą PRz w KW Prawicy.

    W kwestii z kolei Pańskiego wybiórczego "uwolnorynkowienia", to spieszę donieść, że niniejszym sam Pan sobie zaprzeczył, gdyż mi właśnie rozchodziło się o to, że nie sposób w jednej dziedzinie gospodarki być wolnorynkowcem, zaś w innej socjalistom, albowiem wcześniej, czy później interwencjonizm państwowy będzie się tylko poszerzał na nowe obszary gospodarcze, gdyż tylko pasożytując na nich może swój etatyzm utrzymać (nie jest bowiem dla nikogo tajemnicą, że biurokracja w "państwach opiekuńczych" nieustannie się powiększa, dlatego też zaczyna opodatkowywać i regulować coraz tylko nowe dziedziny ludzkiej aktywności gospodarczej, jako że te już przez nią interwencjonistycznie zmonopolizowane stają się z wiadomych względów ekonomicznie niewydolne).

    Natomiast co się tyczy tej "pełnej dobrowolności" (którą znowu nieudolność merytoryczna nie pozwala Panu w żadnym nawet stopniu zakwestionować), to warto zauważyć, że wolny rynek bez socjalizmu sobie daje świetnie radę, ale już socjalizm bez żerowania na wolnym rynku ginie (bankructwo Związku Sowieckiego i jemu podobnych naśladowców nie pozostawia najmniejszych nawet złudzeń), jako że jest oparty na pospolitym złodziejstwie, a nie na jakiejkolwiek produktywności. Także to niech lepiej sam Pan emigruje do swojej "bajecznej" Korei Pn., gdzie takie rewelacje z Czerwonej Książeczki przewodniczącego Mao, jeszcze tylko ktoś może kupić, bo w bardziej ucywilizowanym społeczeństwie się Pan będzie tylko ośmieszał.

    Także proszę z innych tutaj durnia nie robić, a co najwyżej z siebie, gdyż gdyby miał Pan choć mgliste pojęcie o "silnym państwie", to od razu Pańska uwaga skierowałaby się ku tzw. "państwom minimum", które właśnie dzięki temu, że nie ingerują zupełnie w wolny rynek, a wyłącznie skupiają się na obronności zewnętrznej i bezpieczeństwie wewnętrznym (czyli praktycznie tylko na wojsku i policji z optymalną na ten cel administracją, która ma za zadanie wyłącznie chronić wolności osobiste swoich obywateli, a nie wkraczać w ich prywatne życie), to dzięki temu wprost znakomicie prosperują (nie dość, że przyciągają - dzięki takiej rozsądnej polityce - inwestycje zagraniczne, to sprawiają, że ich rodzimy kapitał pozostaje w ich własnym kraju, skoro ludziom nie opłaca się emigrować gdzie indziej, mając na miejscu znacznie lepsze warunki bytowe), gdyż nie wiedzą co to dług publiczny, czy nawet deficyt budżetowy (nadwyżki z symbolicznych podatków są u nich tak znaczące, że bez najmniejszego trudu mogą sobie pozwolić na unowocześnianie armii, rozbudowę infrastruktury, kosmiczne misje badawcze, itp., itd., ale także na fundowanie socjalu najbardziej potrzebującym, pomimo że nie ma u nich państwowych ubezpieczeń społecznych).

    Reasumując, Pański spaczony punkt widzenia ma wszelkie znamiona pryzmatu socjalistycznego i jest wprost znamienny dla typowej "klasy" budżetowej, która pasożytuje tylko na zdrowym organizmie społecznym i stąd z taką desperacką furią atakuje wszystkie racjonalne szkoły ekonomiczne, które dobroczynnie dążą od zlikwidowania wszelkiej styczności państwa z biznesem, aby dzięki temu u samego źródła zniszczyć wszelką korupcję i mafijność w instytucjach rządowych.
  • @RAJan
    //Jakoś przez całe tysiąclecia dzikie zwierzęta sobie większej krzywdy nie wyrządziły, a dopiero na przestrzeni ostatnich stuleci całe ich gatunki zaczęły masowo ginąć...//
    -- Er... nie?! Gatunki wymierają od kiedy istnieją. Dałbym tutaj przykład granicy K i masowych ekstynkcji, wyginięcia rekina Megolodon, Eohippus, płazów gadokształtnych, Placodermii, konodontów, trylobitów; mogę jeszcze tak na kilka stron. Tylko po co?

    //gdyż dopiero pod ich interwencjonistycznym wpływem tworzą się wszelkiego typu korporacyjne oligarchie (na prawdziwie wolnym rynku już przez samo to, iż każdy z każdym konkuruje na równych prawach - czyt. żadne regulacje prawne nie dyskryminują jednych na rzecz drugich - sam korporacjonizm traci rację bytu, gdyż w takich warunkach żaden monopol nie jest się w stanie uchować, będąc nieustannie podkopywanym przez innowacyjne rozwiązania mniejszej konkurencji//
    -- A co jeżeli jedna firma stanie się większa i zacznie wykupywać konkurentów... i wtedy zacznie sprzedawać swoje towary po niższej cenie np. ze względu na swoje możliwości zakupu większych ilości tańszych surowców... a następnie zacznie dumping po to, by zdewaluować kolejnych konkurentów? To oczywiście niemożliwe? Jedno pytanie: czy uważa Pan, że Henry Ford był socjalistą, a USA w pierwszym kwartale XX wieku socjalistycznym państwem? A jednak HF wykupywał firmy transportu publicznego i je zamykał, wymuszając kupno jego samochodów, często na ludziach których tak naprawdę na to nie było stać. No to jak, tytan wolnego rynku, czy wstrętny monopolista?
    -- A tak swoją drogą, dlaczego fetyszyści wolnego rynku używają tej samej argumentacji co apologeci komuny? “bo na prawdziwie wolnym rynku...” vs. “no, bo w prawdziwym komunizmie...”

    //Pan najwidoczniej faktycznie mentalnie ciągle żyje w PRLu, ... zaś produkty są dostarczane w coraz korzystniejszej dla odbiorców jakości).//
    -- Tylko gdzie ja powiedziałem, że państwo powinno regulować itp.? Ja tylko stwierdziłem, że rzucenie czegoś na wolny rynek nie zawsze jest dobrym rozwiązaniem, np. w przypadku dóbr o znaczeniu strategicznym dla kraju.
    -- Co do konkurujących usługodawców itp. to Pan ewidentnie nie rozumie zasad ani powodów prowadzenia firmy. Firma jest po to, by generować maksymalny zysk minimalnym kosztem (pomijając rzemieślników-ideowców, ale przecież to margines). Jeżeli może ten zysk wygenerować bez konkurowania (np. poprzez zmowę cenową Z INNYMI FIRMAMI, NIKT NIE MÓWI O PAŃSTWOWYCH INSTYTUCJACH) to zrobi tak bez mrugnięcia okiem, ponieważ konkurowanie kosztuje.
    -- Monopol państwowy, tak jak wolny rynek, jest tylko narzędziem i w większości sytuacji jest niepotrzebny albo wręcz szkodliwy. Są jednak sektory strategiczne, gdzie rząd poważnego państwa musi co najmniej trzymać łapę na pulsie, a jak nie to się ów strategiczny sektor wymyka spod kontroli... i to państwo przestaje być państwem poważnym.

    //Także te Pańskie "zmowy cenowe", czy "wymuszenia" powstają tylko tam, gdzie państwo celowo tłamsi wszelką konkurencję, byle tylko zapewnić lobbystom (łapówkarsko opłacających rząd "opiekuńczy") pełny monopol w danej dziedzinie//
    -- Nie, np. kartele mleczarskie i jajczarskie powstawały w USA w XIX wieku na bazie spółdzielni farmerskich - zupełnie bez ingerencji rządów USA czy stanowych (a często im wbrew). Wbrew temu co Pan pisze, zmowy cenowe i oligopole głównie powstają między przedsiębiorstwami bez jakiejkolwiek ingerencji rządowej.

    //Natomiast co się tyczy tej "pełnej dobrowolności" (którą znowu nieudolność merytoryczna nie pozwala Panu w żadnym nawet stopniu zakwestionować), to warto zauważyć, że wolny rynek bez socjalizmu sobie daje świetnie radę, ale już socjalizm bez żerowania na wolnym rynku ginie//
    -- ZSSR zbankrutował głównie dzięki temu, że USA wydawało bajońskie sumy na uzbrojenie, zadłużając się przy tym niemiłosiernie (acz w słusznej sprawie), i mogły tak robić w zasadzie nieskończenie a Sowieci nie. Owszem, dużym czynnikiem wspomagającym była tu swoboda gospodarcza na poziomie przedsiębiorstw (jednak w USA pod koniec lat ’70 wcale nie była ona mniejsza niż w ’80), ale tak naprawdę był to spadek cen paliw po interwencjach rządu USA w krajach OPEC i na rynku paliwowym, czysta militarna manipulacja oligopolami surowcowymi by udupić główne źródło dochodów sowietów.

    //Także to niech lepiej sam Pan emigruje do swojej "bajecznej" Korei Pn., gdzie takie rewelacje z Czerwonej Książeczki przewodniczącego Mao, jeszcze tylko ktoś może kupić, bo w bardziej ucywilizowanym społeczeństwie się Pan będzie tylko ośmieszał.//
    -- Hę? Pomijając, że Mao był Chińczykiem i z Kim Ir Senem się nie zawsze bardzo lubili, to nie bardzo wiem ossochodzi. Rozumiem, że Pan uważa mnie za kogoś, kto tkwi w PRLu i nigdy poza swoją wioską nie był dalej niż 20 km, ale nadmienię, że się Pan trochę a nawet bardzo myli. Śmiałbym nawet stwierdzić, że tego Bożego świata widziałem znacznie więcej niż Pan.

    //gdyby miał Pan choć mgliste pojęcie o "silnym państwie", to od razu Pańska uwaga skierowałaby się ku tzw. "państwom minimum", które właśnie dzięki temu, że nie ingerują zupełnie w wolny rynek, a wyłącznie skupiają się na obronności zewnętrznej i bezpieczeństwie wewnętrznym//
    -- Trochę mi się obiło o uszy nt. silnych państw. Np. takie Imperium Brytyjskie, czy USA od roku 1917, czy Cesarstwo Pruskie lub Austro-Węgierskie, albo Rosja za Katarzyny II... nawet Rzeczpospolita w czasach swojej świetności, albo sięgnijmy dalej w przeszłość, powiedzmy też Imperium Mameluckie, Mongolskie, Mogolskie, Chińskie, Frankońskie, Rzymskie, Egipskie, Hettyckie, Babilońskie, itp., itd. aż do państwa Hammurabiego - wszystkie istniały dzięki silnej armii, rozwiniętej i zhierearchizowanej strukturze społecznej, prężnemu dowództwu i chęci podboju, (plus być może dzięki innym dodatkowym sprzyjającym czynnikom, ale nie zawsze). Gdy w/w nieodzowne czynniki przemijały, przemijały i te państwa. Handel pełnił całkowicie podrzędną i pomocniczą funkcję. Jedyne imperium, które nawet częściowo powstało w zarodniku z handlu to było imperium Fenickie, a i oni żyli głównie z zakładania miast kolonijnych i zbrojnego wymuszania monopolu handlowego na szlakach morskich. Nigdzie nie czytałem natomiast szczególnie rozbudowanych egzegez na temat “państw minimum” pośród w/w wymienionych, niewątpliwie mocarnych państw.

    //to dzięki temu wprost znakomicie prosperują ... gdyż nie wiedzą co to dług publiczny ... mogą sobie pozwolić na unowocześnianie armii, rozbudowę infrastruktury, kosmiczne misje badawcze, itp., itd., ....//
    -- Czy może mi Pan dać przykład takiego państwa? Jeżeli ma Pan na myśli USA, bo oprócz kacapii to jedynie oni mają z prawdziwego zdarzenia program kosmiczny (do niedawna, teraz mają go też Chińczycy, kolejny egzemplarz wolnorynkowości i swobód obywatelskich) to kompletnie nie rozumie Pan jak działa ich ustrój.
  • @mustrum
    Niestety jako partyjniacki Ignorant czytanie ze zrozumieniem tekstu pisanego nie jest Twoją mocną stroną, dlatego też kompletnie nie dziwi mnie, że nawet prostego sformułowania o masowym (sic!) niszczeniu całych ekosystemów naturalnych przez regulacyjną (!!!) działalność człowieka nie potrafiłeś nawet za cholerę zajarzyć (praktycznie nieodczuwalnym dla przyrody jest ewolucyjne zastępowanie jednych gatunków zwierząt przez inne - które dokonuje się w stosunkowo powolnym tempie na przestrzeni całych epok - a czymś zupełnie innym nienaturalna eksterminacja całych populacji biologicznych (w przeciągu zaledwie kilku dziesięcioleci) pod wpływem interwencjonizmu ludzi.

    Co się tyczy dumpingu, to on jest na nic właśnie w gospodarce wolnorynkowej, gdyż sprzedaż swoich towarów poniżej kosztów produkcyjnych uderza w interes samej firmy ten mechanizm stosującej, zaś bez jakichkolwiek osłon protekcjonistycznych ze strony państwa na żaden monopol nikt nie ma szans z tego tylko prostego względu, iż zawsze jakiś konkurent okaże się bardziej innowacyjny od dotychczasowego lidera z danej branży, a ten choćby i chciał, to wszystkich podmiotów gospodarczych nie wykupi (skoro nie będzie koncesji i tym podobnych regulacji urzędniczych, to na dobrą sprawę każdy może sobie założyć warsztat samochodowy i produkować w nim markę pojazdów, która dzięki swojej nietuzinkowości znajdzie swoich nabywców, choćby dlatego, że klienci z reguły nie znoszą uniformizacji).
    Co się tyczy samego Forda, to ten jakoś nie zmonopolizował amerykańskiego rynku motoryzacyjnego, pomimo iż protekcjonistyczna ustawa "antymonopolowa" mu owe poczynania znacząco ułatwiała, więc tym bardziej w warunkach pełnej konkurencyjności w pierwszej połowie XX wieku nie byłby fizycznie w stanie tyle zarobić, aby powykupywać wszystkie interesy motoryzacyjne nie tylko w USA, ale nawet w jednym tylko jego stanie.

    W kwestii Pańskiej postkomuszej maniery, nakazującej Panu przypisywać swoim kontrdyskutantom własne znamienne cechy, to niestety nie jestem w stanie w żaden sposób dopomóc, gdyż samemu - ku Pańskiej niewątpliwej zgryzocie - nie mam absolutnie żadnych punktów wspólnych z jakimkolwiek lewackim skrzywieniem, albowiem nie dość, że jestem antysocjalistycznym Wolnościowcem (co już samo z siebie stoi w jednoznacznej opozycji do Pańskiego zamordystycznego totalniactwa), to do swoich paleolibertariańskich przekonań dochodziłem od strony jak najbardziej konserwatywnej, także o socjalizm się nawet nie otarłem w moim światopoglądzie (pewnie dlatego, że do wszelkich odmian komunizmu od najmłodszych lat byłem negatywnie nastawiony, jako że okres mojego dzieciństwa przypadł jeszcze na szare PRLowskie lata 80'te, zaś w 90'tych od razu stanąłem po stronie obozu narodowo-konserwatywnego, co pozwoliło mi szybko przekonać się do idei koliberalnych, a w dalszym rezultacie minarchistycznych - stąd też do klasyczny liberalizm i libertarianizm poznałem dopiero na samym końcu owej wędrówki po prawicowych poszukiwaniach najwłaściwszej z dróg).

    Podejrzewam niestety, że Pańska percepcja wymaga leczenia, gdyż jedne swoje zdanie zaprzecza Pan zaraz kolejnym: najpierw zarzuca mi Pan, że cały Pański dotychczasowy wywód nie był pochwałą państwowych regulacji, aby za moment dodać, że np. "dobra strategiczne" interwencjonizmu rządowego wymagają (toż to jest kpina godna jakiegoś schizolca, co już "jest Za, a nawet Przeciw").
    Niestety i w tym wypadku strzela Pan samymi ślepakami (więc proszę się bardziej postarać w kolejnym wejściu, gdyż inaczej Pański realny socjalizm sam się nie obroni, skoro wszystko w realu sprzysięgło się przeciwko niemu), albowiem nie ma takiej rzeczy, którą lepiej gospodarzono by w wersji znacjonalizowanej, a niżeli sprywatyzowanej i to tylko z tej prozaicznej przyczyny, iż zawsze najlepiej rozporządza się własnością prywatną, a niżeli państwową, jako że ta pierwsza musi się liczyć z konkurencyjnością, kiedy ta druga mając za sobą aparat przymusu kompletnie nie dba o jakąkolwiek gospodarność (na ten przykład dopóki kopalnie są upaństwowione, to zawsze trzeba do nich dopłacać z podatków, ale gdy tylko przechodzą w prywatne ręce, to zaraz stają się rentowne, zaś ceny węgla momentalnie idą w dół, gdy tylko zaczynają one konkurować na wolnym rynku).

    Wracając do tych Pańskich "zmów cenowych", to przecież nawet średnio rozgarnięty gość doskonale rozumie, że aby dany sprzedawca mógł utrzymać się na rynku, to musi oferować towar choćby w takiej cenie, która będzie na tyle konkurencyjna, aby zjednać sobie stałych klientów, a Ci jak wiadomo są na tyle wybredni, że jak tylko pojawi się w okolicy korzystniejsza oferta, to idą tam, gdzie mogą zaoszczędzić (więc proszę mi tych swoich socjalistycznych bajek nie opowiadać, że zaraz wszędzie ceny będą takie same, bo z doświadczenia doskonale wiadomo, iż tak nigdy nie jest, gdyż sama innowacyjność to wyklucza). Daleko nie szukając, to np. państwowy PKS po tym jak stracił swoją monopolistyczną pozycję na międzymiastowych przewozach pasażerskich, to teraz na skutek prywatnej konkurencji ze strony wszelkiego typu Busów chyli się już ku upadkowi, zaś Ci przewoźnicy, którzy weszli w jego miejsce nie dość, że mają o wiele niższe ceny, to jeszcze cały czas między sobą rywalizują o palmę pierwszeństwa na danej trasie (i nawet przez głowę im nie przejdzie jakaś tam zmowa cenowa, skoro już inni w kolejce czekają, aby kusić podróżnych nowymi lepszymi stawkami biletów).

    A z tymi "kartelami mleczarskimi i jajcarskimi", to proszę nie żartować, gdyż na wolnym rynku żaden rolnik nie ma najmniejszego nawet obowiązku sprzedawać swoich produktów za pośrednictwem jakichkolwiek "spółdzielni farmerskich", a jeśli to na dodatek czyni po cenach niekonkurencyjnych względem tych, co nie są w nich zrzeszeni, to najzwyczajniej w świecie zraża do siebie konsumentów, którzy kierują się przede wszystkim własnym interesem, a nie tam jakiś "związkowców" (Panu rzeczywiście przydałby się jakiś kurs gospodarności, gdyż nawet nie pojmuje Pan najbardziej elementarnych podstaw ekonomii, nie mówiąc już nic o zdroworozsądkowym myśleniu, których deficyt jest w Pańskim wypadku aż za bardzo rażący).

    No z tym ZSRR, to już udał Pan głupa na całego, gdyż wystarczy tylko porównać sam poziom życia Amerykanów z lat 80'tych i Ruskich z tego okresu, aby doskonale zdać sobie sprawę z faktu, że skoro KAŻDE PAŃSTWO JEST SILNE, TYLKO DZIĘKI BOGACTWU WŁASNYCH OBYWATELI, to trudno nawet sobie wyobrazić, aby jakakolwiek socjalistyczna gospodarka mogła konkurować z wolnorynkową, jak równy z równym, skoro sama doprowadza wyłącznie do podatkożernego zabiedzenia własnego narodu, co w efekcie uśmierca ją samą (jakoś gospodarki oparte na wolnym handlu nie bankrutują, kiedy te postkomunistyczne zawsze nieodmiennie same się zarzynają).

    Niestety nie sposób Pana traktować w inny sposób, jak tylko w charakterze pacjenta specjalnej troski, gdyż tylko ktoś taki może pieprzyć trzy po trzy o czymś, czego najzwyczajniej nie wie (kto z Nas więcej widział świata nie jest Pan z przyczyn zrozumiałych nawet stwierdzić, więc proszę mi tutaj z tymi swoimi kretynizmami nie wyjeżdżać, gdyż mnie Pan kompletnie nie zna, a już tym bardziej, gdzie byłem i co widziałem). A socjalizmu w KRL-D, to ten ma z przyczyn geopolitycznych i kulturowych z całą pewnością bliżej do maoizmu ChRL, a niżeli komunizmu z odleglejszego cywilizacyjnie ZSRE (choć na Pańskim miejscu bym nie wybrzydzał, skoro tych "czerwonych krain szczęśliwości" na świecie jest coraz mniej, gdyż z każdym rokiem tylko bledną w oczach, do reszty się wykrwawiając).

    Akurat co się tyczy państw imperialnych/kolonialnych, to tylko te z nich dobrze prosperowały, które ograniczały się możliwie do jak najniższych podatków (generalnie podatki nie przekraczały w sumie 10%, kiedy obecnie 10% pozostawia się jedynie pracownikowi najemnemu w III RP do życia, po odliczeniu wszystkich danin jawnych i ukrytych) i prostego prawa handlowego, byle tylko nie wywoływać buntów społecznych na tym tle (kiedy tylko haracze państwowe wzrastały, to zaraz nieodmiennie nadchodził kres rządów takich dyktatorów).

    Stany Zjednoczone jeszcze na początku XX wieku były właśnie takim "państwem minimum", kiedy od swoich obywateli pobierały zaledwie symboliczny 3% podatek, stąd też ich gospodarka się wtedy najszybciej rozwijała na całym świecie, co w kolejnych latach tylko z pożytkiem dla nich procentowało (pomimo późniejszej interwencjonistycznej nadbudowy i wywoływanych przez nią kryzysów gospodarczych, mieli oni na tyle mocny fundament wolnorynkowy, że to właśnie dzięki jego prokapitalistycznemu pierwotnemu wzorcowi dość skutecznie przez długie dekady opierali się niszczycielskiej ideologii socjalistycznej).
  • @RAJan
    //Niestety jako partyjniacki Ignorant czytanie ze zrozumieniem tekstu pisanego ... (praktycznie nieodczuwalnym dla przyrody jest ewolucyjne zastępowanie jednych gatunków zwierząt przez inne - które dokonuje się w stosunkowo powolnym tempie na przestrzeni całych epok - a czymś zupełnie innym nienaturalna eksterminacja całych populacji biologicznych (w przeciągu zaledwie kilku dziesięcioleci) pod wpływem interwencjonizmu ludzi.//
    -- Er... nie?! Niech Pan zdefiniuje przyrodę, i jak Ona ma odczuwać powstanie czy zaginięcie jakiegokolwiek gatunku? Czyż to nie antropomorfizm abstrakcyjnej idei? A co do wyginięcia, to absolutnie nie ma różnicy, czy mówimy o mamutach wyniszczonych przez paleolitycznych łowców (zapędzających je do zamkniętych wąwozów lub z wysokich urwisk), czy mówimy o trzęśieniu ziemi, które zatapia wyspę lub zalewa kontynent błotem. Efekt netto ten sam. Biologiem jest Pan marnym, i tę linię argumentacji bym zostawił innym.

    //Co się tyczy dumpingu, to on jest na nic właśnie w gospodarce wolnorynkowej...//
    -- Słyszał Pan o takiej rzeczy jak "war of attrition", wojna na wyniszczenie? Dumping wyniszcza organizację go czyniącą, ale zazwyczaj rozpoczynany jest przez firmy, które mogą tracić dłużej, lub które odrobią straty na czym innym, a wyniszczana konkurencja osiągnie punkt zapaści szybciej niż dumpingowiec.
    -- Jeżeli Malinowski Inc. z racji dużych zamówień może kupować surowiec X po cenie wynoszącej 0.9 ceny za którą może go kupić Kowalski Ltd., a następnie sprzedawać końcowy produkt zawierający value added surowiec X w cenie 0.99 ceny po której zakupuje go Kowalski Ltd., to ciągle jest forma dumpingu, ale Malinowski Inc. nie traci (a nawet trochę zarabia) a Kowalski Ltd. nie jest w stanie temu dorównać i plajtuje albo zostaje wykupiony (ew. zmienia działalność). Tym samym Malinowski Inc. zostaje monopolistą. Czy to takie trudne do zrozumienia? I proszę mi powiedzieć JAKI KONKRETNIE MECHANIZM WOLNEGO RYNKU temu będzie zapobiegał, jeżeli Malinowski Inc. jest w stanie zrobić to każdemu nowopowstałemu konkurentowi, który potrzebuje surowca X?

    //na wolnym rynku żaden rolnik nie ma najmniejszego nawet obowiązku sprzedawać swoich produktów za pośrednictwem jakichkolwiek "spółdzielni farmerskich",//
    -- Tiaaa. Obowiązku nie ma, to prawda. Był Pan kiedyś w USA, Australii czy Kanadzie? Są to duże kraje, bardzo duże, i gospodarstwa rolne są odpowiednio proporcjonalne i daleko rozsiane (tzw. uprawa ekstensywna w odróżnieniu od uprawy intensywnej praktykowanej w Europie). Oczywiście to ogólna zasada i są wyjątki, ale tak m/w jest. Czy uważa Pan, że każdy poszczególny rolnik ma możliwości transportowania swoich produktów do docelowego przetwórcy/nabywcy? Czy każdego rolnika stać na flotę wyspecjalizowanych pojazdów i kierowców mogących codziennie lub kilka razy w tygodniu przewieźć łatwo psujące się produkty? Bo mogę Pana zapewnić, że tak nie jest. I właśnie po to były zakładane spółdzielnie mleczne i inne, żeby rolnicy mogli się podzielić kosztami skupu i transportu produktów, i nie tracić na kosztach transportu odliczanych od ceny przez dużego nabywcę (który w stosunku do pojedynczych rolników negocjuje z pozycji siły). Wraz z rozwojem, owe spółdzielnie (nie ma lepszego polskiego terminu odpowiadającego angielskiemu cooperative) często przekształcały się w silne i monopolistyczne kartele. Zabroni im Pan tego? A może przeciwstawi im Pan pojedyńczego rolnika, który musi utrzymać własną flotę dostawczą... lub każdorazowo płacić wyspecjalizowanemu przewoźnikowi za dostawę towarów? Kto konsumentowi (kierującemu się własnym interesem) może taniej sprzedać produkt? Ja nie twierdzę, że to jest dobre, ale twierdzę, że tak po prostu jest i magiczne zaklinanie tego nie zmieni.

    //Akurat co się tyczy państw imperialnych/kolonialnych, to tylko te z nich dobrze prosperowały, które ograniczały się możliwie do jak najniższych podatków //
    -- Nieprawda. Najbardziej prosperujące imperia to były te, które cały czas rozszerzały się kosztem sąsiadów i zamorskich kolonii. Podatki w domu były niskie, bo państwa lenne i kolonie były bezlitośnie łupione. Poza podatkami, dziesięcinami i innym tego typu bzdetami były jeszcze opłaty cechowe, opłaty miejskie, myta, itp. itd. Niech Pan by spróbował np. wytwarzać obuwie w rzymskim lub średniowiecznym mieście bez przynależności do cechu... szybko by się Pan nauczył, że oddech jest potrzebny do życia. A stosunkowo niskie podatki w Rzymie państwo offsetowało sobie min. 25 latami służby wojskowej delikwenta. Zaiste niska cena.
    Wyjątkami poniekąd była I RP i XIX-wieczne USA, ale tam były zupełnie inne uwarunkowania demograficzne i topograficzne (duże, płodne kraje o stosunkowo niskim zagęszczeniu w miarę homogennej ludności i wielkim bogactwie naturalnym). Ich rozmiary i płodność ziem umożliwiły im ekspansję ekonomiczną i demograficzną bez posiadania kolonii i bez podboju państw ościennych. Swobody obywatelskie i ekonomiczne również odegrały tu swoją rolę, nie przeczę.

    //kto z Nas więcej widział świata nie jest Pan z przyczyn zrozumiałych nawet stwierdzić, więc proszę mi tutaj z tymi swoimi kretynizmami nie wyjeżdżać, gdyż mnie Pan kompletnie nie zna, a już tym bardziej, gdzie byłem i co widziałem//
    I vice versa.

    Tu twierdzi Pan tak: //No z tym ZSRR, to już udał Pan głupa na całego, ... to trudno nawet sobie wyobrazić, aby jakakolwiek socjalistyczna gospodarka mogła konkurować z wolnorynkową,//
    A tu tak: //pomimo późniejszej interwencjonistycznej nadbudowy i wywoływanych przez nią kryzysów gospodarczych, mieli oni na tyle mocny fundament wolnorynkowy, że to właśnie dzięki jego prokapitalistycznemu pierwotnemu wzorcowi dość skutecznie przez długie dekady opierali się niszczycielskiej ideologii socjalistycznej//
    -- To mają ci Amerykanie tę wolnorynkową gospodarkę, a raczej czy mieli ją w latach '80, czy już było to już po długich dekadach socjalistycznego interwencjonizmu?
    -- Mam takie pytanie, czy byli sowieci zagrożeniem dla Ameryki czy nie? Jeżeli nie, a ich ustrój był tak nieudolny, że z automatu skazany był na zagładę, to po cholerę było się zbroić tak jak za Reagana się USA zbroiło? Nie wystarczyło Kacapów przeczekać aż sami splajtują? Chyba jednak tak nie było, i (słusznie) Reagan uznał kacapię za śmiertelnego wroga, którego należało zniszczyć. To co dusiło Amerykę w drugiej połowie lat '70 to nie był zanik swobody gospodarczej, tylko wysokie ceny paliw. To samo rozzuchwaliło sowieciarzy, bo na surowcach ciągnęli krocie i finansowali ekspansję. Reagan odwrócil tę sytuację i, owszem, bezporównywalnie wydajniejsza ekonomia USA wykorzystała nagły skok zysków wraz z równie nagłą utratą zysków przez kacapię by zfinansować wyścig zbrojeń. Chapeau bas i wieczna chwała Reaganowi, że tę sytuację wykreował i wykorzystał - ale "wolny rynek" stanowił tutaj tylko trybik w maszynie, a tak naprawdę bardzo udany chwyt propagandowy - w sensie, że wolność obecnego "wolnego rynku" się zasadniczo nie zwiększyła a jedynie jego marża dochodowa, głównie ze względu na spadek cen paliw.

    A co do przykładu wczesnego USA, to wszyscy jego apoteolodzy zapominają jedno: uwarunkowania socjologiczne, topograficzne, czasowe itp. Nie da się odtworzyć sytuacji z XIX wiecznych USA we wspólczesnej Europie (no, może się da, ale trzeba by wytłuc około 300-400 mln Europejczyków, i jakieś 2 miliardy ludzi dookola, żeby nie zjawili się na nagle niezagospodarowanym terenie). Weźmy pierwszą rzecz z brzegu - cenę gruntów. Wtedy w USA rząd wydawał imigrantom darmowe koncesje na ziemie. Przypływasz, my ci przyznajemy X akrów w stanie Iowa czy innej Nebrasce. Musisz jedynie tam dotrzeć, zabić kilku Indian, postawić lepiankę i voila! Nawet jeżeli ten grunt musieli kupować, to w porównaniu do Europy był to bezcen, a żarcie można było wziąć i zabić za progiem wigwamu. I nie trzeba było w żaden sposób konkurować z sąsiadami bo przestrzeni było pod dostatkiem; poza jak wspomniałem okazjonalną potrzebą zabicia kilku Indian. To samo Kanada, to samo Australia. Nie w Europie.

    //A socjalizmu w KRL-D, to ten ma z przyczyn geopolitycznych i kulturowych z całą pewnością bliżej do maoizmu ChRL, a niżeli komunizmu z odleglejszego cywilizacyjnie ZSRE (choć na Pańskim miejscu bym nie wybrzydzał, skoro tych "czerwonych krain szczęśliwości" na świecie jest coraz mniej, gdyż z każdym rokiem tylko bledną w oczach, do reszty się wykrwawiając).//
    -- Że co?
  • @mustrum
    To, że po marksistowsku nieustannie nagina Pan rzeczywistość do własnej ideologii widać jak na dłoni, byle tylko ten Pański socjalistyczny interwencjonizm wbrew brutalnym faktom nieudolnie usprawiedliwiać.

    Musi mi Pan wybaczyć, że nie specjalnie sprawia mi przyjemność toczenie polemiki z kimś, kto wyłącznie na samych krętackich manipulacjach i socjotechnicznych trikach opiera swoją protekcjonistyczną pseudoargumentację (dlatego też przez weekend sobie Pańskimi mrzonkami wolałem głowy nie zawracać, tak jak dla samej spokojności ducha na żadne etatystycznie probiurokratyczne portale się nie zapuszczam).

    Co do tej "marności" kontrargumentacyjnej na ekosystemowym polu z Pańskiej strony, to prosiłbym się jednak na analitycznym polu choć w porównywalnym stopniu podszkolić, jak w tych tanich erystycznych zwodach, które mnie jedynie swoją "dennością" śmieszą (trzeba być na prawdę "wybitnym" yntelygentem, aby regulacyjną działalność człowieka lekkomyślnie porównywać z naturalnym biegiem życia i jeszcze bezmyślnie przy tym twierdzić, że zachwianie równowagi populacyjnej w danym ekosystemie przez sztuczny interwencjonizm ludzki jest tożsame z wpływaniem na niego ze strony harmonijnej Natury).

    W przypadku dumpingowych "wojen na wyniszczenie", to te występują tylko i wyłącznie w ramach tej Pańskiej centralnej gospodarki "ręcznie sterowanej" w tzw. "państwie opiekuńczym", gdyż na wolnym rynku ktoś kto będzie chciał się wykrwawić byle tylko uśmiercić swoją konkurencję będzie w konsekwencji skazany na analogiczne zejście z pola bitwy, albowiem zaraz po tym, jak doprowadzi do bankructw swoich rywali będzie zmuszony odrobić poniesione straty znacznymi podwyżkami swoich dotychczas zaniżonych cenowo towarów, co z kolei przyczyni się do tego, że wyrośnie mu momentalnie nowa konkurencja, która będzie sobie mogła pozwolić nie tylko na niższe od niego standardowe ceny, ale przez swoją innowacyjność (tzn. wynajdując nowe sposoby polepszenia swoich produktów, jak i redukcji jego kosztów) będzie mogła je jeszcze tylko bardziej obniżyć (kiedy ten "gigant" w pierwszej kolejności będzie nastawiony na odrobienie poniesionych strat z powodu nieekonomicznej polityki dumpingowej).

    Analogiczna rzecz ma się w przypadku, kiedy np. jedna potężna firma będzie zamawiała spore ilości danego surowca po niższych hurtowych cenach od swojej pomniejszej konkurencji, którą zmusi to jedynie do bardziej wydajnej INNOWACYJNOŚCI (np. obmyślając taki model końcowego produktu, który będzie wymagaj mniejszych nakładów owego surowca, albo pozwoli zastąpić go jakimś innym rozwiązaniem, które z chwilą opatentowania stanie się niedostępne dla owego "giganta").

    Niestety Pan najzwyczajniej w świecie ni cholery nie pojmuje zasad działania wolnego handlu, gdyż wrzuca do niego problemy, trapiące wyłącznie swoją własną interwencjonistyczną gospodarkę (także dopóki do tej Pańskiej "betonowej" makówki nie dotrze, że bolączki socjalizmu nie występują w kapitalizmie, to dopóty będzie Pan zjadał tylko własny problematyczny ogon, który u wolnorynkowców nie występuje).

    Co do tych "spółdzielni farmerskich", to jeśli tylko mają one funkcjonować w oparciu o niższe koszty dostawy produktów rolnych (jednocześnie aż za bardzo zawyżając ceny samych towarów, co w gruncie rzeczy bilansuje ten tylko pozorny zysk transportowy), to raczy Pan po raz kolejny chyba żartować, gdyż na takie cele mogą z powodzeniem zrzucić się pozazwiązkowi rolnicy na rzecz wspólnego transportu (choć w zasadzie nie muszą, gdyż wystarczy tylko, iż taki popyt zakomunikują, to zaraz pojawi się na rynku cała rzesza przewoźników, którzy będą tylko konkurować o ich przychylność), który z samej wolnorynkowej zasady będzie tańszy od monopolowego (radzie związkowej jedynie zależy na własnym interesie, a nie na dobru poszczególnych członków danej spółdzielni, więc będą bardziej podatni na korupcyjny lobbing danej firmy transportowej, która sobie te łapówki odrobi aplikując bardziej niekorzystne stawki transportowe dla zrzeszonych tam rolników, co jest powszechną normą w takich sytuacjach).

    Myli się Pan w kwestii imperializmu i to dosłownie na całej linii, albowiem absolutnie żadne podboje kolonialne nie były w stanie utrzymać się zbyt długo, jeśli na podbitych ziemiach ludność była znacznie dotkliwiej wyzyskiwana, a niżeli wcześniej. Dlatego też - jak uczy historia i potwierdza ten fakt również sama logika - wszędzie tam, gdzie miejscowi czuli się lepiej traktowani przez nowego okupanta, a niżeli dotychczasową władzę, to nie w głowie im były jakiekolwiek bunty separatystyczne, zaś gdy tylko daniny stawały się coraz bardziej skandaliczne, zaś wolności osobiste w rażącym stopniu przez zaborową władze naruszane, to ogólnonarodowe zrywy niepodległościowe w konsekwencji doprowadzały do rozpadu największych nawet tyrańskich imperiów.

    Reaganomika w latach 80'tych była już tylko bladym cieniem tej wolnorynkowości amerykańskiej z początku XX wieku, choć przy zdewastowanym przez komunizm ZSRR dysponowała znacznie silniejszą gospodarką, która nie doprowadziła w przeciwieństwie do socjalistycznej polityki Kremlowskiej do ekonomicznego upadku okupowanych przez siebie krajów (dlatego też Polak uciekając z PRLu do USA czuł się dosłownie, jakby wkraczał w jakiś "rajski" świat, dzięki któremu "amerykański sen" stawał się faktem dla milionów zabiedzonych uchodźców z bloku sowieckiego).

    W przypadku wyścigu zbrojeń podczas zimnej wojny było to o tyle uzasadnione z punktu widzenia polityki antysowieckiej, że gdyby tylko na tym polu Amerykanie daliby się zdominować przez Ruskich, to Ci zbyt długo nie zastanawialiby się nad ostatecznym przemianowaniem jej na III Woj. Św. (jedyne co ich do tego przez dziesięciolecia zniechęcało, to właśnie zasadnicza przewaga militarna USA, a że nie chcieli dać do samego końca za wygrane, to byli gotowi maksymalnie zarżnąć niewydolną gospodarkę socjalistyczną na rzecz zbrojeniówki, gdyż z ich antywolnorynkowego pryzmatu swój upadający komunizm mogli utrzymać tylko, żerując na kapitalistycznej gospodarce Ameryki Północnej i Europy Zachodniej, więc chcieli je za wszelką cenę podbić).

    I na zakończenie, jeśli razi Pana odległość czasowa USA z początku XX wieku, to niech się Pańskie socjalistyczne "oświecenie" skupi tylko na znakomicie współcześnie gospodarujących "azjatyckich tygrysach" (z Hongkongiem i Singapurem na czele), które to tylko dlatego świetnie prosperują (zajmując nieodmiennie czołowe miejsca we wszelkich rankingach ekonomicznych), że ze wszech miar dążą do wolnorynkowych wzorców "szkoły austriackiej", mając za nic te Pańskie antykapitalistyczne wstecznictwo (dziwnym trafem ludziom też się tam lepiej żyje, a niżeli w rozbiurokratyzowanych "państwach opiekuńczych").
  • @RAJan
    //trzeba być na prawdę "wybitnym" yntelygentem, aby regulacyjną działalność człowieka lekkomyślnie porównywać z naturalnym biegiem życia i jeszcze bezmyślnie przy tym twierdzić, że zachwianie równowagi populacyjnej w danym ekosystemie przez sztuczny interwencjonizm ludzki jest tożsame z wpływaniem na niego ze strony harmonijnej Natury"//

    NIE MA harmonijnej natury czy Natury. Natura to constans walki pomiędzy gatunkami i pomiędzy nimi a entropią. To co Pan i pański kolega po wyzaniu Michał mówią, o harmonijnej egzystencji i wzajenych relacjach handlowych itp., to czysty Kropotkinizm.

    Powtarzam, dla natury (czy Natury) nie robi to żadnej różnicy, czy dany inny gatunek wybije człowiek (jak to Pan ujął z interwencjonizmu) czy zrobią to np. wilki. Po prostu jakiś tam gatunek przestaje istnieć, i jego miejsce jest przejmowane przez jednego lub wiekszą ilość konkurentów. I interwencjonizm nie ma tu nic do rzeczy, jest to po prostu dążenie do maksymalnego wykorzystania zasobu. Jedyna różnica jest taka, że chociaż człowiek teoretycznie nie musi tak działać, to w praktyce, a na pewno en masse tak jest.
  • @mustrum
    Tu jeszcze ciekawy link:

    http://bez-owijania.blogspot.com/2011/09/o-libertarianach.html
  • "Manifestem komunistycznym" i tak nie zakrzyczysz "Manifestu Libertariańskiego" :)
    Na zdrowie: http://mises.pl/blog/2010/03/25/osterfeld-klasy-spoleczne-%E2%80%94-marksizm-a-austriacka-szkola-ekonomii/

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   

ULUBIENI AUTORZY